sxc.hu


sxc.hu


sxc.hu


sxc.hu


sxc.hu


sxc.hu

Szok termiczny

Reklama

 

Daleko nam do bieguna północnego czy południowego, ale czasem pod względem temperatur zbliżamy się nieco do tych obu krain. Najbliżej Syberii byliśmy pod niemiecką okupacją, w roku 1940, kiedy to 11 stycznia w Siedlcach odnotowano najniższą znaną w historii Polski temperaturę. Urządzenia pomiarowe wskazywały wówczas 41,1 kresek poniżej zera! Co ciekawe, pomiary prowadzone były w zamkniętej klatce meteorologicznej, umieszczonej około 2 metrów nad ziemią. Przy samym gruncie mogło być więc nieco chłodniej.

 

Kilkanaście lat wcześniej, bo w roku 1929, odnotowano jedną z mroźniejszych zim w historii Polski. Między 10 a 12 lutym padły tu kolejne rekordy ujemnych temperatur: -40,6ºC w Żywcu, -40,4ºC w Olkuszu i -40,1ºC w Siankach. Bliskie rekordowym mrozom były w późniejszych latach inne polskie miejscowości: Jabłonka (-37,6ºC) w lutym 1964, Jelenia Góra (-36,9ºC) w lutym 1956, Rzeszów Jesionka (-35,8ºC) w lutym 1963 roku. Jak więc widać – luty potrafi zmrozić.

 

Bałtycka „epoka lodowcowa”

 

Nie zawsze jednak mogliśmy liczyć na wskazania urządzeń pomiarowych, dlatego czasem musimy się opierać jedynie na relacjach z mroźnych zim. Tak jak chociażby w XVII wieku, kiedy to wymiana towarów między Polską a Szwecją następowała drogą lądową... przez Bałtyk. Dla uściślenia – przez zamarznięty Bałtyk. Wspomina się nawet o tym, że stawiano wówczas na morzu karczmy dla podróżnych. Jaka panowała wtedy temperatura? Trudno powiedzieć, ale z całą pewnością można stwierdzić, iż dziś powrót takiego stanu rzeczy byłby niezwykle interesujący.

 

Mróz długodystansowiec

 

Nie zawsze jednak temperatura musi spaść do -40ºC, aby ludzie mocno to odczuli i na długo zapamiętali. Mróz może być lżejszy, ale długodystansowy. Najstarsza znana nam niska średnia temperatur pochodzi z zimy roku 1830 i wynosi -9,3ºC, podczas gdy typowa zima w Polsce oscyluje od -6ºC do 0ºC. Nie lepiej było w roku 1963, kiedy rekordowe temperatury ciągnęły się od stycznia (w Płocku -35,6ºC) do lutego (w Rzeszowie -35,8ºC). Generalnie zim o niskiej średniej temperaturze było w Polsce w XX wieku kilka, nie tylko wspomniane już z lat 1928/29, 1939/40 i 1962/63, ale i w 1969/70 oraz 1984/85.

 

Na urwanie głowy

 

Polskie zimy potrafiły dać ludziom w kość nie tylko niskimi temperaturami, ale i wichurami potrafiącymi wyrządzić naprawdę wiele szkody. Największa średnia miesięczna prędkości wiatru została odnotowana na Śnieżce. A miało to miejsce stosunkowo niedawno, bo w styczniu 1993 roku, kiedy to wartość prędkości wiatru miała średnio 88,6 km/h. Dużo? 25 listopada 1964 roku w Gdańsku wiatr potrafił dmuchnąć jeszcze mocniej, bo z prędkością 162 km/h! Dużo? W Bielsku-Białej 19 grudnia 1989 roku wartość ta mogła sięgnąć nawet 173 km/h. Nadal uważasz, że dużo? To na zakończenie tej kwestii wspomnę, że na Śnieżce i Kasprowym Wierchu wielokrotnie notowano wiatry w porywach wiejące 288 km/h!

 

Pada śnieg…

 

Nie tylko temperatury rzędu -40ºC czy wiatry o prędkości 200 km/h muszą dać się ludziom we znaki, by ta chłodna pora roku zasłużyła na określenie „zimy stulecia”. Wystarczy wspomnieć przełom roku 1978 i 1979, kiedy temperatury nie tylko potrafiły spaść do -30ºC, ale także nagłe i duże opady śniegu paraliżowały cały kraj. Jak wspominają ówczesne gazety, jeszcze za dnia 30 grudnia 1978 roku pogoda była wręcz wiosenna, nawet siąpił niezbyt zimny deszcz. Tymczasem w nocy było już -11ºC! Zamarzało wszystko, nie tylko oblodzone auta, nie tylko mleko w butelkach, ale i sól do posypywania ośnieżonych dróg. Ludzie poruszali się w tunelach wykopanych w śniegu, PKS odwoływał kursy, PKP odśnieżał torowiska, zwrotnice były zamarznięte, LOT ogłaszał opóźnienia w startach samolotów, nie jeździły tramwaje, brakowało prądu, linie energetyczne były pozrywane, ewakuowano górników z lubińskich kopalni miedzi, w mieszkaniach było zimno, nie działało ogrzewanie... W Karpaczu zanotowano nawet różnicę temperatur w wysokości 16ºC w przeciągu półgodziny!

 

Jak widać nasza piękna polska zima potrafi mieć różne oblicza. Nie tylko te związane ze wspaniałymi krajobrazami pełnymi ośnieżonych dolin, pobielonych szczytów gór, przemarzniętych drzew. Ale i oblicze nieco bardziej ekstremalne w swej formie i kształcie. Na szczęście nie dzieje się tak nazbyt często. I oby ta zima była, tak po prostu, typową polską zimą.

Przeczytaj również
zobacz więcej