Ogólnopolski Zlot Mikołajów 2011 (fot. Przemek Świderski, Dziennik Bałtycki)

Zjazd rozpoczął się o godz. 11, ale już pół godziny wcześniej na gości czekała Mikołajowa Orkiestra, osoby przyjmujące listy do św. Mikołaja oraz specjalny skarbiec, do którego wrzucać należy świąteczne prezenty dla dzieci z ubogich rodzin, w tym mieszkających za wschodnią granicą Polski.

Reklama

 

– Podarowaliśmy maskotki, słodycze i laurki – mówili Adrian i Dominika Kloskowscy oraz Weronika i Dagmara Ossowskie z Lubni koło Chojnic.

 

– Jesteśmy na zjeździe po raz drugi, bo bardzo nam się podoba. Śpiewaliśmy hymn mikołajowy, tańczyliśmy ze wszystkimi, będziemy dalej się bawić i zwiedzać, przede wszystkim dom do góry nogami.

 

Dzieci uczyły się dzielenia z innymi, nie tylko zasilając mikołajowy skarbiec, ale także składając przyrzeczenia, że będą pomagać innym.

 

– Wszyscy obowiązkowo powinni dawać coś innym i dzielić się tym, co mają – przypominał Mikołaj Senior, czyli Jerzy Walkusz. Również dorośli podczas Rady Mikołajów rozmawiali o pomocy dzieciom, a w deklaracji ogłosili, że będą dbać o najmłodszych przez cały rok. Wśród gości byli m.in. patronujący wydarzeniu Marek Michalak, rzecznik praw dziecka, Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego, parlamentarzyści, przedstawiciele instytucji i firm wspierających organizację imprezy.

 

Na wszystkich czekało sporo atrakcji, by wspomnieć tylko koncert carillonowy, przechodzenie przez komin domu do góry nogami, występ Ewy Konstanciak czy pozowanie do wspólnego zdjęcia. Wielkie transparenty z nazwami szkół i miejscowości, fantazyjne czapki, oryginalne stroje czy wysoko uniesione ręce – uczestnicy wymyślali różne sposoby, by móc rozpoznać się na wspólnym zdjęciu na tle domu do góry nogami wykonanemu przez fotoreportera "Dziennika Bałtyckiego".

 

– Najważniejsze jest to, co mamy w sercu, to, że potrafimy się bawić i pomagać – podkreślał Daniel Czapiewski, główny organizator zjazdu. – Dom do góry nogami, który symbolizuje wypaczenia tego świata, dziś jest opanowany przez Mikołajów, którzy wszystkim się dobrze kojarzą. Najważniejsze są dzieci, przynoszą do skarbca prezenty i uczą się, jak być małymi Mikołajami.

 

Liczenie przekazanych podczas zjazdu podarków trwa. Przed rokiem udało się zebrać 7 tys. książek dla polskich dzieci ze Wschodu oraz mnóstwo innych podarunków, które umiliły święta dzieciom z potrzebujących rodzin.

 

Bartosz Cirocki

 

Źródło: Dziennik Bałtycki

Przeczytaj również
zobacz więcej