sxc.hu


Bielsko-Biała nocą (sxc.hu)


sxc.hu


sxc.hu


sxc.hu

Rower… na płozach

 

Jeśli myśleliście, że zaproponuję zwyczajny wypad na przejażdżkę, to myliliście się. A przynajmniej po części, bo w pierwszej kolejności chciałbym zaprosić Was na skiboby. Cóż to takiego? Najzwyczajniej w świecie... rower z płozami zamiast kół. Wbrew pozorom hybryda tanie jest wymysłem ostatnich lat, gdyż korzeniami swymi sięga roku 1892, kiedy to niejaki John Stevens po raz pierwszy podczepił narty do roweru. Tak oto powstał tzw. „lodowy welocyped”, który z czasem i w Polsce znalazł wielu fanów – a w szczególności w Beskidach, gdzie obecny jest od ponad 40 lat! Z myślą o tych hybrydach w kraju nad Wisłą powstał Polski Związek Skibobów, który działa do dziś. Wbrew pozorom nauka obsługi skiboba nie jest nadzwyczaj trudna i żmudna, zwykle wystarczy 3–4 dni, by nauczyć się nim jeździć rekreacyjnie. Rekreacyjnie, czyli z prędkością 40–60 km/h... choć niektórym zdarza się i o całe 100 km/h więcej! Ale amatorom nie polecam skoku na głęboką wodę.

 

Nierzadko Mistrzostwa Polski w tej dyscyplinie rozgrywane były w bardziej znanym Zakopanem czy Szklarskiej Porębie, a mimo to sport ten nadzwyczajną popularnością może pochwalić się, jak już wspomniałem wcześniej, w Beskidach. Nawet w tych mniej osławionych turystycznie miejscowościach, jak chociażby w Skoczowie (1978 i 1979), Ustroniu (1996), Brennej (1986, 1992, 1993, 1995) czy w Wiśle (1997 i 1998). Być może hobbystów skibobów przyciągają w ten rejon Polski dobre warunki do uprawiania tego sportu, a może tak po prostu działa urok Beskidów. Piękne krajobrazy, niezmącone nadmierną ingerencją współczesnej cywilizacji, naturalne, spokojne tereny, jakby w rozwoju zatrzymały się wieki temu. Choć sama cywilizacja ludzka pojawiła się tutaj, to jednak wyśmienicie wkomponowała się ona w miejscowy krajobraz. Trudno temu zaprzeczyć oglądając takie rarytasy, jak drewniane zabytki – kościół św. Anny w Ustroniu, kościół św. Barbary czy Dom Tkacza, oba w Bielsku-Białej.


Reklama

Rower… z kołami


Możemy też, rzecz jasna, skorzystać z możliwości standardowego roweru, wyposażonego nie w płozy a w koła, tym bardziej, że obecna zima niespecjalnie przypomina samą siebie – raczej chłodną wiosnę. Ale nawet w śnieżną zimę można wybrać się na rower, choć wówczas do naszej dyspozycji pozostają tylko przetarte, często uczęszczane trasy, w innym wypadku ugrzęźniemy w białym puchu po same pedały. Ale też nie ma nic złego w trasach ruchliwych, tym bardziej, że takie drogi nierzadko leżą przy miejscach, które warto na własne oczy zobaczyć. Może pozostańmy już przy wychwalanych wcześniej Beskidach i udajmy się do Bielska-Białej, gdzie po drogach skibobami raczej nie poszusujemy, ale zwykłym rowerem – owszem. To 175-tysięczne miasto ma się czym pochwalić. Oprócz wspomnianego Domu Tkacza kościoła św. Barbary, z całą pewnością zachwyci nasi Dworzec PKP z XIX wieku, zbudowany w stylu austriackich dworców prowincjonalnych. Równie „międzynarodowy” może się wydawać budynek Teatru Polskiego z 1890 roku, który kształtem swym przypomina Operę Wiedeńską oraz Teatr Narodowy w Budapeszcie. Jednak bardziej majestatyczny, a zarazem starszy w swym rodowodzie jest Zamek Książąt Sułkowskich, którego narodziny szacuje się na XIII/XIV wiek, choć po licznych zniszczeniach, odbudowach i przebudowach, współcześnie reprezentuje on stylistykę zdecydowanie XIX-wieczną. A wszędzie tam dotrzemy właśnie rowerem. Choć należy zachować ostrożność na śliskich drogach.

 

Bielsko-Biała jest bogata również w liczne, a zarazem estetyczne, kościoły. Wśród nich wspomniany już drewniany kościół św. Barbary, ale i inne: kościół św. Stanisława (z 1380 roku), katedra Zbawiciela z XVIII wieku, Kościół Opatrzności Bożej (z lat 1760–1769) czy katedra św. Mikołaja z XV wieku. Nie można w tej nawałnicy zapomnieć o innych miejscowych „cackach”, jak chociażby pięknym neorenesansowym ratuszu z lat 1889–97, Willi Juliusza Fałata (wybitnego polskiego akwarelisty) umiejscowionej w pobliskiej Bystrej, budynku Hotelu President z ostatniej dekady XIX wieku czy o całym układzie urbanistycznym Starego Miasta, który jest charakterystyczny dla epoki średniowiecza.

 

To tylko nieliczne przykłady tego, w jaki sposób możecie wykorzystać swoje zamiłowanie do roweru. Wyjazd połączony (skibobów i rowerów) w Beskidy, może zaowocować wieloma ciekawymi doświadczeniami i przeżyciami. Siniakami pewnie również. Ale przecież warto się odrobinę poświęcić dla niezwykłych wrażeń.

Przeczytaj również
zobacz więcej