Cukiernia Bliklego na warszawskim Nowym Świecie (fot. Piotrus, Wikimedia Commons)


Papieskie kremówki (fot. Piotrus, Wikimedia Commons)


Tradycyjna forma do odciskania toruńskich pierników (fot. Piotr Kuczyński, Wikimedia Commons)

Turysta nie tylko smaży się w słońcu, wspina po skałach, nurkuje, dosiada wierzchowca, podziwia piękno zabytków i krajobrazów, wypełnia twórczo czas uczestnicząc w konferencjach i szkoleniach, bawi się itd. itp. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że także wybitni przedstawiciele kultury i nauki cenią sobie wysoko rozkosze podniebienia. Ale, przyznajmy, do tego przyznają się tylko najwybitniejsi. Toteż nie można się dziwić, że z wieloma regionami, miastami, miasteczkami, a nawet wsiami, kojarzą się często także polskie cukiernie, miejsce odpoczynku, spotkań towarzyskich i biznesowych, a przede wszystkim degustacji wspaniałych wyrobów, z których od stuleci słynie nasze rzemiosło.

 

Mimo rozrostu sieciowych identycznych słodkich placówek, w wielu cukierniach zatrzymał się czas, pielęgnowane są dawne receptury, co przecież nie oznacza, że ich szefowie nie sięgają po zdobycze techniki, ale czynią to roztropnie. W rozpędzonej rzeczywistości powszedniego dnia wzrasta potrzeba wizyt w takich miejscach, które – mówiąc językiem młodzieży – są odlotowe. Potwierdzają to choćby popularni Bracia Golcowie, śpiewając „Gdy widzę słodycze, to kwiczę”.

 

Wędrówkę szlakami polskich specjałów cukierniczych rozpocznijmy od Wadowic – miasta Papieża Jana Pawła II, który rozsławił tutejsze kremówki, wkrótce nazwane „papieskimi”, popularne w Małopolsce, podobne smakiem do warszawskich napoleonek. Trudno wyobrazić sobie wycieczkę do miasta Kopernika bez zakupienia najlepszej pamiątki, jaką są toruńskie pierniki figuralne. Z pierników w kształcie serc słynie też podkarpacki Biecz – miasto zabytków w dolinie rzeki Ropy.

 

Z okazji dorocznych imienin patrona Poznania – świętego Marcina (11 listopada) cukiernie tego miasta (a także uliczne kramy) zapełniają się smakowitymi rogalami marcińskimi. Ich popularność spowodowała, że rogale te można teraz kupić w wielu cukierniach tego miasta przez cały rok. Z inicjatywy władz miasta powstała nawet pamiątka – pięknie opakowana miniatura rogala.

 

Od wielu lat jednym z symboli miasta artystów – Kazimierza Dolnego stały się koguty z ciasta chętnie kupowane przez turystów. Ogólnopolską karierę zrobiły także krakowskie obwarzanki – dawniej nieodłącznie towarzyszące cukierniom i ulicznym straganom, teraz dostępne w wielu miastach Polski. Z oryginalnych wyrobów cukierniczych (nugaty, piszingery, cwibaki, drobne ciasteczka) słyną krakowscy cukiernicy, szczególnie dbający, nie tylko o smak, ale o estetykę wyrobów i samych cukierni.

 

Każdy region ma swoje specjalności. W cukierniach Górnego Śląska spotkamy wspaniałe kołacze. Warto też wiedzieć, że sękacze wywodzące się z Podlasia i Suwalszczyzny powszechnie uchodzące w głębi kraju za delikates, w „swoich” regionach są powszechnie dostępnymi artykułami spożywanymi prawie na co dzień. Dotyczy to także szneków z glancem (czyli drożdżówek z lukrem) powszechnych w okolicach Torunia, na Ziemi Chełmińskiej. Charakterystycznymi dla puszczańskich Kurpiów są podpłomyki i ciasta figuralne – w kształcie zwierząt.

 

Polskie cukiernie zmieniają się w różnych porach roku. W karnawale królują pączki i faworki, w okresie wielkanocnym – babki i misternie zdobione mazurki. Wizyty w najstarszych cukierniach Warszawy np. u Bliklego (rok założenia 1869), Pomianowskiego, Wróbla i innych gwarantują spotkania z historią. Podobnie jest np. w Poznaniu (u Kandulskiego), Gdańsku (u Pellowskich), Lublinie (u Chmielewskich) i w wielu innych miastach.


Reklama

Polskie rzemiosło cukiernicze ożywia miasta, a zachowując ich koloryt, podnosi atrakcyjność turystyczną. Warto, aby organizatorzy turystyki częściej uwzględniali w swoich programach także wizyty w cukierniach, a te pomyślały o specyficznych słodkich pamiątkach, którymi po powrocie można by obdarowywać bliskich, jednocześnie promując miasto, region, a przez to same firmy.

 

Warto więc, aby cukiernicy bardziej integrowali się branżą turystyczną, np. poprzez członkostwo w lokalnych organizacjach turystycznych.

 

Jan Paweł Piotrowski


Źródło: Travel Trade Gazette

Przeczytaj również
zobacz więcej